poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Stare i nowe - emaliowane i nalewka z bzu

Muszę się pochwalić wczorajszym łupem z targu staroci! Jestem nim zachwycona, zakochałam się od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że bez względu na cenę musi być mój. A wszystkie te ochy i achy dotyczą starego (przedwojennego) pojemnika na mąkę:





A tu w towarzystwie innego emaliowanego przedmiotu - durszlaka. To też mój niedawny nabytek, tylko dla odmiany zupełnie nowy;) Długo szukałam takiego durszlaczka, aż w końcu znalazłam na allegro.




Drugim wyszperanym wczoraj cacuszkiem jest kryształowy kieliszek (szkoda, ze był tylko jeden). Już wypróbowałam, ze naleweczka z czarnego bzu smakuje z niego wyśmienicie;)))





A w związku z tym, że pora zbioru tych owoców właśnie się zbliża, podaję sprawdzony przepis. Tę nalewkę zrobiliśmy z mężem po raz pierwszy rok temu, podobnie jak z kwiatów czarnego bzu. Niestety, ta druga nie przypadła mi do gustu (ale to tylko moja opinia, bo wśród rodzinki zdania są podzielone). Natomiast ta z owoców jest rewelacyjna, zachwyca smakiem, aromatem i barwą! Polecam!

Nalewka na czarnym bzie

Kilogram dojrzałych owoców czarnego bzu, oczyszczonych, opłukanych i wysuszonych, zalać w słoju litrem spirytusu. Szczelnie zamknięty słój pozostawić przez miesiąc w ciepłym miejscu. Następnie nalewkę przecedzić i dodać do niej syrop przygotowany z 1/2 litra wody 1/4 kg cukru (zagotowany, odszumowany i wystudzony). Ponownie szczelnie zamknąć słój i odstawić na tydzień, po tym czasie nalewkę przefiltrować i rozlać do butelek, pozwalając jej dojrzewać przez pół roku w chłodnym i ciemnym miejscu.

Przepis pochodzi z książki "Domowy wyrób win, nalewek i miodów."

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam starocie :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ten pojemnik -miałaś niezłe oko. Dawno mnie nie było na giełdzie może we wrześniu się uda.
    Może się skuszę na wypróbowanie Twojego przepisu na nalewkę z bzu. W tym roku po raz pierwszy w życiu zrobiłam nalewki z wiśni i malin i wyszły pysznie. Nawet teściowa mnie pochwaliła, a ona jest mistrzynią w produkcji domowych trunków.
    Będę wdzięczna za info w sprawie pomponików. W pasmanteriach w Kraśniku , ani w Bełżycach nie ma. A w Lublinie bywam ostatnio bardzo, bardzo rzadko.
    Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  3. Kieliszek przypomina mi maminy komplet,który zbił się niestety w przeprowadzkach,a naleweczka...kto wie,może zrobię jako prezent na przyszły rok.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. MÓJ NASTEPNY POST BĘDZIE NALEWKOWY:))...ALE PIEKNA TA PUCHA:) NIE DZIWIE SIĘ ZACHWYTOM NAD NIĄ!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne skarby! Puszka przepiękna.. A naleweczka.. mniamm.. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Spodobał mi się Twój blog, szukałam przepisu na nalewki i tak tu trafiłam. Zapraszam również do mnie, ja dopiero zaczynam ale mam nadzieje, że się jakoś rozkręci.
    http://liebreizmalowane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń