Drugim warzywkiem, które już obrodziło na mojej działce jest szpinak. Prawdę mówiąc dopiero całkiem niedawno doceniłam te zielone listki. Wcześniej kojarzył mi się z szarozieloną bezsmakową papką, którą dostałam na pierwszy obiad po urodzeniu córki, a potem syna. W sumie trudno się dziwić, że nie podano matkom w większości karmiącym piersią dobrze przyprawionej potrawy, ale zraziło mnie to na długo do sięgania po to warzywo. Na szczęście dziś jest już inaczej - bardzo cenię szpinak i wciąż eksperymentuję z nowymi potrawami ze szpinakiem w roli głównej.
Dziś na obiad przyrządziłam:
Roladki ze szpinakiem:
Składniki na 4 porcje:
350-400 g szpinaku
spora cebula
3 ząbki czosnku
4 cienkie filety z kurczaka
250 ml bulionu
bułka tarta
jajko
olej
vegeta
sól, pieprz
Szpinak umyć (wcześniej usunć łodyżki) i blanszować we wrzącej osolonej wodzie. Odcedzić, przelać zimną wodą i osączyć.
Cebulę drobno posiekać i zeszklić, dodać pokrojony w duże kawałki szpinak, przyprawić vegetą, chwilę poddusić. Na końcu dodać przeciśnięty przez praskę czosnek.
Mięso umyć, ususzyć i oprószyć solą i pieprzem. Na kotletach rozłożyć szpinak, zwinąć roladki i spiąć wykałaczkami.
Roladki panierować w rozmąconym jajku i bułce tartej (można to pominąć). Obsmażyć na rozgrzanej patelni.
Do mięsa wlać bulion, patelnię przykryć i dusić 20-30 minut, aż mięso będzie miękkie.


Bardzo smaczne. Będę wracała do tego przepisu.
A taki piękny bukiet przyniosłam z dzisiejszego spaceru pod lasem i wąwozem:
